Miłe zaskoczenie na PNM!

Zdążyliśmy już zapomnieć, jak to jest pojechać na strzelankę bez ponczo czy dodatkowej bluzy pod spodem. Nie budzimy się z myślą, że znowu będzie zimno i trzeba dużo biegać, żeby się rozgrzać. Wczoraj, a dokładniej mówiąc w pierwszą niedzielę czerwca, pogoda nas delikatnie mówiąc rozpieściła. Słońce wychyliło się zza horyzontu dosyć wcześnie i już podczas odprawy pokazało swoją moc. Grzało, grzało i jeszcze raz grzało. Czego chcieć więcej od niedzielnej strzelanki? Otóż wielu rzeczy! Na pewno nowych twarzy i dobrej zabawy i tutaj zaskoczyliśmy się ponownie, ale o tym troszeczkę niżej.

Wczoraj rozegraliśmy scenariusz “wojny terytorialne”, który w moim odczuciu jest jednym z najciekawszych w naszym repertuarze. Zmusza ludzi do strategicznego myślenia i planowania działań w kilku miejscach jednocześnie. W dużym skrócie mówiąc – na terenie rozmieszczono pięć punktów, do których każda grupa musi wkładać swoje tabliczki. Niby proste, bo raz włożony tam zostanie, ale tutaj pojawia się psikus. Drużyna przeciwna może wyjąć takie oznaczenie i wcale nie musi od razu umieszczać tam swojego znacznika. Tutaj zostawię Was na chwilę z przemyśleniami, jak najlepiej ów scenariusz rozegrać.

Sama gra była bardzo dynamiczna, jednak momentami przeplatana wojną pozycyjną. Czerwoni zostali przyciśnięci już na samym początku, jednak w miarę szybko się odbili i parli do przodu. Regularnie zdobywali jakiś punkt, żeby za chwilę stracić go na rzecz przeciwnika. Suma sumarum wygrali, zajmując wszystkie pięć punktów, co jest bardzo dobrym wynikiem! Wygrali także poprzez zdjęcie większej ilości czarnych punktów. Skoordynowane ataki i dużo rozmów na respie na pewno przyczyniły się do zwycięstwa. Pokazali, że nawet przyjeżdżając osobno, można grać jako grupa. Ukłony również w stronę niebieskich za atakowanie dużymi grupami wspieranymi przez zdolnych snajperów. Żadnej ze stron nie było łatwo dotrzeć do celu. Jeszcze raz brawa za fajną grę pozbawioną spin!

Jednak o czym chciałem napisać już na początku! Może zastanawialiście się dlaczego oglądacie zdjęcia samych kobiet w artykule. Otóż dlatego, że płci pięknej przybywa na Pierwszą Niedzielę Miesiąca coraz więcej! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak cieszymy się widząc więcej dziewczyn i kobiet na naszych strzelankach. Wprowadzają inną atmosferę, prowadzą rozmowy na inne tematy i zaprzeczają stereotypom, że “airsoft to tylko dla chłopów jest”. Liczymy, że przybędzie Was jeszcze więcej i pokażecie nam, facetom, że należy bać się spotkań z Wami tak samo! W tym miejscu również dodam, że oddział sześciu ludzi został wycięty przez dwie dziewczyny. Możecie się śmiać, ale ja bym się zastanowił dlaczego. Wspomnę też, że byłem częścią tego oddziału i nie dało się odczuć, kto siedzi po drugiej stronie. Dziewczyny! Przybywajcie częściej i dajcie nam kopa jeszcze raz! 🙂

Słowem podsumowania. Czerwoni wygrali pięć do zera, na miejscu zjawiło się około 75 osób, fotki strzeliła nam niezawodna Combat Foto A.G., a nagrody ufundowała Cytadela ASG.

Do zobaczenia na Wojnie Karteli!

Zdjęcia: link